Choć za oknem porannego śniegu już prawie nie widać nam udało się z samego rana spotkać nietypową odśnieżarkę. Ma 22 lata, na liczniku 45 tys km, jest czerwona i śmiga niczym petarda.
– Czasami się zatnie i trzeba go z kołka potraktować – mówi pan Marcin Kasprzak, kierowca czerwonego malucha – ale odpala i jeździ. Radzi sobie świetnie na chodnikach i według mnie nie ma lepszego sprzętu do odśnieżania niż on. Robi to bardzo szybko. Zanim inne traktory przejadą połowę osiedla, ja już jestem na następnym.
Czerwona odśnieżarka pomaga dozorcom w odśnieżaniu chodników na bardzo wielu osiedlach w Zielonej Górze. Oszczędza ich siły i zdrowie.
– Pozostaje im tylko posypać chodniki piaskiem czy solą i mają wolne – śmieje się kierowca malucha. – Mój maluch ma pług sterowany ręcznie. Troszkę muszę się namęczyć podnosząc i opuszczając go. Ale to sama przyjemność.
Podczas rozmowy zauważyliśmy ogromne zainteresowanie pojazdem. Przejeżdżający obok kierowcy zatrzymywali się aby zrobić zdjęcie.
– Jeżdżę już czwartą zimę – kontynuuje pan Marcin. – Zdjęcia malucha były już w regionalnej gazecie. Często odnajduję też zdjęcia fiacika na portalach społecznościowych. Maluch robi furorę. Ludzie machają i robią zdjęcia.
Maluszek jeszcze nigdy nie zawiódł. Mimo mrozu w samochodzie jest ciepło.
– Teraz jest mało śniegu, ale jak będzie więcej to silnik malucha pracuje pod bardzo wysokim obciążeniem – kończy kierowca. – Wtedy w samochodzie jest tak gorąco, że muszę jeździć z otwartym oknem.