Szokujące sceny na dworcu w Zielonej Górze. Zespół pogotowia zaatakowany podczas akcji

Szokujące sceny rozegrały się na dworcu PKP w Zielonej Górze. Zespół pogotowia ratunkowego został zaatakowany podczas interwencji. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia o jednym pacjencie, a chwilę później okazało się, że pomocy potrzebują dwie osoby.

Interwencja na dworcu w Zielonej Górze

Do zdarzenia doszło w środę, 24 marca, na dworcu PKP w Zielonej Górze. O godzinie 18:25 Zespół Ratownictwa Medycznego został wezwany do mężczyzny, który miał leżeć na peronie i nie reagować na polecenia świadków.

Po przyjeździe ratownicy znaleźli jednego pacjenta przed wejściem do budynku. Był pod wpływem alkoholu i nie było z nim logicznego kontaktu. Szybko pojawiło się jednak podejrzenie, że to nie jedyna osoba potrzebująca pomocy.


Dalsza część artykułu pod materiałem wideo z News TV:


Drugi pacjent i nagły atak

Lekarz udał się na peron, gdzie faktycznie znajdował się drugi młody mężczyzna. Leżał pod ławką, a jego stan wskazywał na poważne problemy zdrowotne. Przyznał się, że wcześniej zażywał narkotyki.

W trakcie przygotowań do transportu sytuacja nagle się zaostrzyła. 18-latek stał się agresywny i zaatakował lekarza, szarpiąc go i utrudniając akcję ratunkową.

Ratownicy musieli obezwładnić napastnika

– Na miejsce wezwano policję oraz Straż Ochrony Kolei. Zanim służby dotarły na peron, lekarz i ratownicy medyczni obezwładnili napastnika i przetransportowali go do ambulansu – relacjonuje rat. med. Marcin Gałecki, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Zielonej Górze.

Podczas transportu pacjent nadal był agresywny. Krzyczał i wulgarnie obrażał ratowników medycznych, co dodatkowo utrudniało udzielenie mu pomocy.

Dlaczego czasem brakuje karetek?

W tym samym czasie drugi pacjent również wymagał transportu do szpitala, dlatego konieczne było wezwanie kolejnego zespołu ratownictwa medycznego.

– To właśnie jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego czasem nie ma dostępnego ambulansu. W tym czasie ten zespół nie mógł pomóc nikomu innemu. W tym czasie ktoś inny mógł czekać na pomoc – podkreśla Gałecki.

Ratownicy coraz częściej mierzą się z agresją

Medycy zwracają uwagę, że podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej. Interwencje nie ograniczają się już tylko do ratowania życia, ale również do radzenia sobie z agresją pacjentów.

Ratownicy apelują o szacunek i odpowiedzialność – każdy przypadek agresji wobec medyków może opóźnić pomoc dla innych osób, które naprawdę jej potrzebują.

Przeczytaj też: Mieszkańcy Zielonej Góry ruszyli z pomocą 90-latkowi. Poruszająca historia z cmentarza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *