Lodowisko na chodnikach i drogach w Zielonej Górze daje się mocno we znaki mieszkańcom. Od rana pogotowie ratunkowe interweniuje przy kolejnych upadkach, a przed szpitalem tworzą się kolejki karetek z pacjentami czekającymi na przyjęcie.
Dziesiątki interwencji pogotowia. Ludzie masowo przewracają się na chodnikach
Śliskie chodniki i drogi sprawiły, że zespoły pogotowia ratunkowego WSPR Zielona Góra odnotowały już ponad 20 interwencji związanych bezpośrednio ze ślizgawicą. Najczęściej dochodziło do upadków pieszych na oblodzonych chodnikach.
Pacjenci trafiali do szpitala karetkami nie tylko z Zielonej Góry, ale również z okolicznych miejscowości, m.in. z Sulechowa. Przed Szpitalem Uniwersyteckim tworzyły się kolejki zespołów ratownictwa medycznego, a część chorych oczekiwała na przyjęcie w ambulansach.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo z News TV:
Ratownicy: „Wszystko jest na granicy”
– Urazy kończyn górnych i dolnych, ale także urazy głowy. Wszystkie nasze stanowiska są zajęte, ambulanse pomagają, ale zgłoszeń jest bardzo dużo. Robimy wszystko, by wyrobić się w czasie – mówi Marcin Gałecki, koordynator medyczny w zielonogórskiej stacji pogotowia ratunkowego.
Jak dodaje, podstawowa opieka zdrowotna jest przepełniona, a pogotowie wypełnia lukę. – Zespoły zjeżdżają, szybka kawa, herbata i wracamy do pracy. Dziś wszystko odbywa się na granicy wydolności systemu – podkreśla.
SOR pęka w szwach. Karetki w kolejce pod szpitalem
Od rana Szpitalny Oddział Ratunkowy w Zielonej Górze przeżywa oblężenie. Pacjenci z urazami kończyn i głowy trafiają zarówno karetkami, jak i zgłaszają się indywidualnie. Część chorych czeka na przyjęcie w ambulansach.
– Do godziny 11:00 trafiło do nas już ponad 50 pacjentów. Jeśli ta tendencja się utrzyma, liczba ta może dziś przekroczyć 100 – mówi Sylwia Malcher-Nowak, rzecznik szpitala w Zielonej Górze. Apeluje, by bez pilnej potrzeby nie wychodzić z domu.
Przybywa kolejnych pacjentów
– W drodze do auta poślizgnąłem się i doszło do wypadku. Coś ze stawem skokowym, jeszcze nie wiem, czy to złamanie czy skręcenie. Nie byłem w stanie się ruszyć – relacjonuje Patryk, pacjent szpitala w Zielonej Górze.
Jak dodaje, liczba oczekujących pacjentów praktycznie się nie zmniejsza. – Kilkanaście osób było, gdy przyjechałem, i jest tak samo – jedni wychodzą, inni wchodzą – mówi.
Przeczytaj też: Paraliż kolei w Lubuskiem. Pociągi nie wyjeżdżają, ogromne opóźnienia


