Sześć zastępów straży pożarnej gasiło pożar opuszczonego zajazdu w podgorzowskim Santoku. Strażacy nie pozostawiają złudzeń – to było podpalenie.
Pożar wybuchł w noc sylwestrową we wtorek, 31 grudnia. Zgłoszenie wpłynęło do strażaków o godzinie 23:30. Na miejsce wysłano zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Gorzowie Wielkopolskim. Zaalarmowano też jednostki OSP z Gralewa, Santoka oraz Janczewa.
– Po dojeździe na miejsce i wykonanym rozpoznaniu okazało się, że pożarem objęte są dwa pomieszczenia wewnątrz budynku znajdujące się w piwnicy i na parterze. Do środka zostały wprowadzone roty w aparatach ochrony dróg oddechowych – opowiadają ochotnicy z Janczewa.
Zadymienie wewnątrz pustostanu było bardzo duże. Strażaków w działaniach wspierała kamera termowizyjna, która pozwoliła upewnić się, że nikt nie został poszkodowany.
Strażacy nie mają wątpliwości, że za wszystkim stoi podpalacz. – Podpalaczu, przez Ciebie Nowy Rok, zamiast witać z bliskimi, przywitaliśmy go w opuszczonym budynku… życzymy mądrości – napisali druhowie OSP Janczewo.
Przeczytaj też: Groźny pożar pod Gorzowem. Spłonął cały budynek. Akcja nadal trwa (ZDJĘCIA)